Po kilkuletniej przerwie, naznaczonej kilkoma poważnymi wybuchami, ciekawość i tęsknota mieszały się z odrobiną obawy, co zmieniło się w tym pięknym wielkim mieście.
Przybywając do tak ogromnego miasta, jakim jest Stambuł, trudno oczekiwać, że w tydzień się je zwiedzi. Nawet jeśli jest to już piąta wizyta. Jednak tym razem była całkowicie wyjątkowa. Na swoja bazę wybraliśmy co prawda to samo miejsce - przede wszystkim ze względu na bliskość kursującej co 2-3 minuty linii tramwaju oraz Grand Bazaar tuż obok - jednak zapuściliśmy się w całkowicie nowe rejony.
Jestem czasem pytana, czy czułam się tam bezpiecznie, czy można samemu spacerować. Oczywiście, wszędzie może się coś wydarzyć, więc subiektywne odczucia a statystyki przestępczości to dwie rożne kwestie. Natomiast wiem jedno - zawsze i wszędzie czułam się bardzo bezpiecznie, wtykałam nos w różne zakamarki, a największą przyjemność sprawiało mi spacerowanie bardzo mało uczęszczanymi uliczkami, gdzie można było spotkać wyłącznie ich mieszkańców.



















