Nieobiektywnie o sobie


Prywatnie

Nie lubię wcześnie wstawać (chyba że na wyprawie), nie lubię kminku, kuchni indyjskiej i anyżu. Nie znoszę widoku krwi i w ogóle cudzego cierpienia. Lista, co lubię, będzie znacznie dłuższa.


Ten niepokój, kiedy wsiadam do samolotu na 7 czy 8 godzin ciągłej podróży... Pakowanie do walizki sandałków, kiedy za oknem sroga zima... Ten pierwszy oddech na płycie lotniska... Kawę i ciastko w lokalnej knajpce, gdzie zwykle nie zagląda żaden turysta ... Godzinkę albo dwie z książką na ławce albo na kocyku, koniecznie leżąc na brzuchu... Wreszcie rytualne "home sweet home" po wtarganiu bagaży na III piętro, gdy wracamy z podróży...


Lubię też taką zwyczajną pracę z ludźmi. Ten uśmiech, kiedy w czymś pomożesz. Satysfakcja, kiedy patrzysz, jak z twoich maleńkich pomysłów sprzed kilku lat wykiełkowały duże ważne działania. I chyba jednak lubię to, że najpierw myślę o innych, potem o sobie...

Po godzinach

Przez internet oglądam niemieckie kryminały. Po kilkunastu latach przerwy staram się powrócić do jako takiej sprawności w tym języku.

Próbuję czasem coś wyczarować w kuchni, ale jestem niecierpliwa, więc rezultaty różne. Goście na obiedzie - to sytuacja niewyobrażalna. Może być kolacja, z plackiem z cieciorki, tapenadą z oliwek i hummusem. Albo zielone szejki i owsianka na śniadanie. Ale obiad? Trudna sprawa. Uwielbiam wprost dobrą ośmiornicę, ale głównie w Portugalii, gdzie niemal zawsze jest pyszna. I na Zanzibarze - ostatnie odkrycie to ośmiornica w sosie suahili.

Najchętniej czytam reportaże, wszystko, co pozwala mi zrozumieć kulturę krajów, które odwiedzam, ludzi i ich historię. Czasem rano przed śniadaniem zaglądam do albumów fotografii, piętrzących się na półkach.

Muzycznie - wybieram artystów, którzy nie tylko dysponują pięknym głosem, ale też dbają o dobre tło instrumentalne. W samochodzie lubię pośpiewać stare polskie piosenki i wciąż łudzę się, że nikt mnie tam nie słyszy...

Zawodowo

Aktualnie z największą przyjemnością oddaję się organizacji warsztatów fotograficznych w Polsce i za granicą. W Pokochajfotografie.pl pracuję też nad magazynem i wszelkimi innymi przedsięwzięciami.


Moje podróżowanie zaczęło się na studiach. Możliwości były znacznie inne niż teraz, ale łapałam każdą okazję, żeby gdzieś wyjechać, spędzić tydzień czy dwa w ciekawym towarzystwie. Tamte BESTowe wyjazdy mają szczególną przegródkę w dziale wspomnień. Wtedy też wciągnęło mnie na dobre organizowanie różnych przedsięwzięć, międzynarodowych spotkań studenckich w Gliwicach, szkoleń, targów i innych wydarzeń.


Lubię to, co robię; lubię dopinać wszystko na ostatni guziczek. Uwielbiam podróże, ale też wciąż kocham cyferki, więc druga strona, "zaplecze" tych działań, też mi sprawia frajdę.